Halloween?!

Publié le

Halloween?!

Nie lubię widoku żebrzących dzieci. Nie mam w domu słodyczy (oprócz czekolady a i ta gorzka). Nie ma co do mnie przychodzić!!!

Jakoś nie mogę ogrzać się do tego całego Halloween...

Szkoda, bo tradycja to przecież długa wywodząca się od Celtów (którzy to stali się w jakimś stopniu rodziną odkąd Koci Tata, szczycący się rudą brodą, stał się Kocim Tatą, a Mruczka urodziła się w Dublinie).

Halloween przyszło do nas może z Ameryki, ale jego korzenie sięgają 2000 lat wstecz, kiedy święto to nazywało się Samhain.

Celtowie żegnali nim jasną część roku a witali tą ciemną.

Samhain trwało trzy dni przed i trzy dni po 31-szym października.

Był to czas-nie czas, który nie należał do żadnej z pór roku. Moment magiczny, kiedy to przyjazne i mniej przyjazne duchy mogły przedostać się do świata żywych.

Te dobre miały czuwać nad pomyślnym zakończeniem zbiorów i zejciem bydła z pastwisk. Częstowano je więc smakołykami.

Te złe musiały być odstraszane poprzez tańce, przebrania i ogniska.

Wraz z przyjęciem wiary chrześcijańkiej w IX wieku zwyczaje uległy zmianie i biedni odwiedzali w tym czasie tych bogatszych, którzy w zamian za obietnicę modlitwy w intencji zmarłych im bliskich obdarowywani byli „ciastami dusz”.

Wierzenia celtyckie miały duży wpływ na życie duchowe Słowian, czyli moich przodków. U jednych i drugich są one łudząco podobne.

Dziady, bo tak nazywa się słowiańskie Samhain, były obchodzone jednak kilka razy w roku (najważniejsze wiosną) między innymi także w okolicach końca października początku listopada.

Słowianie nie szukali tylko protekcji u zmarłych. Uważali, że żyjący mogą pomóc duszom zmarłch znaleść drogę do Nawii (zaświaty: wielka zielona równina – pastwisko, na które Weles,władzca zaświatów,wyprowadza dusze*).

Aby znalazły one drogę do domów bliskich rozpalano ogniska (ogień jest ważną częścią świąt dla obu kultur), przygotowywano dla nich potrawy i zbierano się w opuszczonych domach lub na cmentarzach wywoływując dusze znajdujące się w czyścu, oferując im w miarę możliwości to co potrzebne do osiągnięcia zbawienia.

Żebracy, poprzez modlitwę, mogli też pomóc zmarłym dlatego otrzymywali oni jedzenie (glównie chleb) w zamian za pomoc.

Nasze współczesne Halloween, na które to Amerykanie wydają rocznie 6 milardów dolarów, jest dla mnie chyba po prostu zbyt uproszczone.

Nie sądzę, abyśmy powinni oszczędzać naszym dzieciom tej może bardziej skomplikowanej (niż założenie kupionego w supermarkecie przebrania i wyciągnięcia ręki po cukierek), ale jakże interesującej tradycji.

*Andrzej Szyjewski: Religia Słowian. Kraków: Wydawnictwo WAM, 2004.

Pour être informé des derniers articles, inscrivez vous :

Commenter cet article