Przygoda w starym stylu

Publié le par Katarzyna Sobotka

Przygoda w starym stylu

Takie przygody nie przytrafiają się już dziś często. Technika poszła do przodu i rozwiązała tego typu problemy...
Nie dla Kociej Mamy!
Kocia Mama uparcie broni się przed telefonem komórkowym i co zgroza zakazuje jego używania Kociemu Tacie (który i tak wie swoje, ale nieraz się jej słucha ;))
Jak co niedzela poszliśmy na bazarek (o którym obszerniej może n
astępnym razem) i zgubiliśmy się!

Było już po pierwszej i jak zwykle wszyscy, entuzjastycznie nastawieni pokrzykiwaniami sprzedawców i przygrzewającym słońcem, rzucili się na stragany aby dokonać niezbędnych zakupów wykorzystując ofertę specjalną ostatniej godziny targu.
Koci Tata przechadzał się z Mruczusiem (bardzo szczęśliwym z powodu licznej obecności czworonogów) a ja polowałam...
Właśnie płaciłam za szczotkę do podłogi (nie jestem przesądna, ale podobno nie przeprowadza się ze szczotką, aby uniknąć zabierania ze sobą starych problemów, które to były jakobyż zamiatane ową szczotką...Wyższa matematyka...) kiedy zdałam sobie sprawę, że nie widzę n
igdzie KT i Mruczusia.

Nie tracąc z oczu straganów wypartywałam wszędzie tej dwójki. Bez rezultatu. W końcu, po kupieniu sobie koralików na pocieszenie (tylko 33 centy) wróciłam do domu radując się w duchu, że wzięłam klucze.

Po dotarciu do domu, w ramach dalszego pocieszania, upiekłam ciasto bananowe z bananów ekologicznych okazyjnie kupionych na wyżej wspomnianym bazarku.

Przygoda w starym styluPrzygoda w starym stylu

2 szklanki mieszanki mąk bezglutenowych (1.5 szklanki mąki z tapioki+ 0.5 szklanki mąki ryżowej)
4 łyżeczki proszku do pieczenia (chociaż moje ciasto niewiele wyrosło, może ze względu na foremkę, której użyłam)
trochę soli
7 małych bananów (bardzo dojrzałych)
3 jajka (od Mme Pineau)
dwie łyżki olej
u kokosowego
kilka kropli ekstraktu waniljowego
łezki czekoladowe

Koci Tata (wraz z naszym potomkiem) dotarł do domu akurat na czas aby zmiksować ciasto.

Przygoda w starym stylu
Przygoda w starym stylu
Przygoda w starym stylu

Morał z tej historii:
Sama nie wiem... koraliki sympatyczne (drewniane), ciasto bardzo dobre...
Następnym razem wezmiemy walkie-talkie i znajdę sobie wymówkę, żeby kupić kawałek materiału na zasło
nkę, albo torebkę!

Publié dans takie sobie

Pour être informé des derniers articles, inscrivez vous :

Commenter cet article