Entomofagia, czyli rozwiązanie problemu żywnościowego

Publié le par Katarzyna Sobotka

Entomofagia, czyli rozwiązanie problemu żywnościowego

Od jakiegoś czasu prześladują mnie owady. Mam z nimi bliski kontakt w ogródku, gdzie jednych zaliczam do przyjaciół (dżdżownice, biedronki i pająki) innych do wrogów (mszysce i inne glisdy nadgryzajace mi zbiory). W czasie wakacji odświeżyłam sobie wiedzę o cyklu rozwojowym motyli przy okazji wizyty w muzeum "l'ile aux papillons" na wyspie Noirmoutier.

To co dzisiaj zobaczyłam w dziale z żywnością ekologiczną ulubionego supermarketu było, więc ciągiem logicznym moich ostatnich owadzich spotkań.

Na półce w leciutkich saszetkach prezentowały się owady...

O entomofagii jako odpowiedzi na kryzys żywnościowy i pomysł na wyżywenie rosnącej w liczbe populacji Ziemii słyszałam już wcześniej, ale nigdy nie widziałam jeszcze owadów w sprzedaży, a przecież w innych regionach globu 2 miliardy ludzi spożywa je regularnie.

Taki sposób zaspakajania potrzeb na białko w ludzkiej diecie nie jest nowością. Odkrycia archeologiczne potwierdzają jak dużą wagę grało spożywanie owadów w diecie człowieka prymitywnego.

Dlaczego by do tego nie wrócić?

Zupełnie innym okiem spoglądam teraz na moje prywatne robaki (te w ogródku), których to 30gr osiąga cenę 10 euro (!).

Mam w ogródku żyłę złota!

Niestety strona Insectescomestibles.fr twierdzi , że owadów z ogródka spożywać nie wolno, bo mogą być zatrute pestycydami.

Trzeba będzie pomyśleć nad hodowlą w warunkach ekologicznych, a na razie pozostaje zaopatrywanie się w owady produkowane np. w pierwszej fabryce owadów w Europie, która znajduje się pod Paryżem.

Polecam zajrzeć na stronę insectescomestibles.fr

Może najdzie Was ochota na jakieś mróweczki i ich jaja, albo świerszcze (przysmak Angeliny Jolie i jej dzieci), dostępne także w formie mąki.

Smacznego!

Commenter cet article

Olga Nina 10/09/2015 17:51

A jeśli w ogródku nie masz pestycydów to też nie można jeść?

Szczerze mówiąc mnie to nie szokuje (chociaż to inna sprawa, czy zajadałabym takie robaki), w Hiszpanii też już słyszałam taką dyskusję, nawet coś mi się obiło o uszy, że są jakieś pomysły na firmy hodujące robaki w celach żywieniowych. Ja uważam, że kiedyś tak to się skończy, jak wyczerpiemy zasoby naturalne, to będziemy musieli jeść robaki. Mój szwagier jest z Meksyku, oni tam już tak robią :))

Ech.. takie pytanie na marginesie.. O co chodzi z nakarmieniem żółwi podczas Twojej nieobecności? :) Zawsze mnie to ciekawi!!!

Katarzyna Sobotka 10/09/2015 19:07

Moj ogrodek jest ekologiczny, ale robaczki maja to do siebie, ze sie przemieszczaja i trudno odgadnac gdzie sie dokladnie stoluja ;)
Zolwie sa slodkie i zupelnie niegrozne. Wiecej takich gadzetow jest na abowman.com