Jak grałam w orkiestrze indonezyjskiej, czyli Dzień Dziedzictwa Narodowego

Publié le par Katarzyna Sobotka

Jak grałam w orkiestrze indonezyjskiej, czyli Dzień Dziedzictwa Narodowego

Znowu złapałam się na tym, że nie znam własnego miasta. Korzystając z bezpłatnego wstępu do muzeów podczas tego weekendu postanowiliśmy z Mruczozaurem odwiedzić Galerie Sonore, czyli Muzeum Dzwięku.

Namierzyłam je na mapie przed wyjsciem z domu, ale po wyjściu z tramwaju przywitał mnie gąszcz małych uliczek i poczułam nagłą potrzebę szukania pomocu u bliźniego. Mimo, że napotkani przechodnie nie byli bardziej poinformowani niz ja, po kilku fałszywych krokach dotarliśmy na miejsce.

Galerie Sonore znajduje się w zamku.

Angers ma zamków więcej niż...toalet publicznych.
Muszę przyznać, że ostatnio władze miasta starają się ten niedobór zaspokoić, choć zostało jeszcze kilka ładnie utrzymanych parków pozawionych tego, jakże niezbednego dla cywilizowanych obywateli, luksusu.

Chateau du Pin (zamek sosnowy, lub przy sosnie) to zgrabny budynek całkowicie zajęty przez muzeum. Znajduje się w nim kilka sal, każda prezentująca instrumenty z innego kontynentu. Nasz utalentowany muzycznie przewodnik nie tylko opowiedział nam historię eksponowanych tam instrumentów, lecz także dał nam intensywną lekcję gry na djembe.

Jak grałam w orkiestrze indonezyjskiej, czyli Dzień Dziedzictwa Narodowego
utalentowany przewodnik

utalentowany przewodnik

Jak grałam w orkiestrze indonezyjskiej, czyli Dzień Dziedzictwa Narodowego
Jak grałam w orkiestrze indonezyjskiej, czyli Dzień Dziedzictwa Narodowego
Jak grałam w orkiestrze indonezyjskiej, czyli Dzień Dziedzictwa Narodowego
Mruczozaur gra na djembe

Mruczozaur gra na djembe

Po skończonej wizycie czekała nas prezentacja instrumentów z Indonezji, a ci najbardzej odważni mogli przyłączyć się do orkiestry.

Jak grałam w orkiestrze indonezyjskiej, czyli Dzień Dziedzictwa Narodowego
Jak grałam w orkiestrze indonezyjskiej, czyli Dzień Dziedzictwa Narodowego
Kocia Mama (ze skrzywionym uśmiechem, bo jak tu grać i jednocześnie się uśmiechać) wystukuje melodię młotkiem na oryginalnym instrumencie indonezyjskim.

Kocia Mama (ze skrzywionym uśmiechem, bo jak tu grać i jednocześnie się uśmiechać) wystukuje melodię młotkiem na oryginalnym instrumencie indonezyjskim.

Pour être informé des derniers articles, inscrivez vous :

Commenter cet article

Aleksandra 20/09/2015 21:42

W końcu można zobaczyć jak wyglądasz :-) !
Świetna idee z tymi dniami.

Pozdrawiam również z Angers ;-)

Katarzyna Sobotka 21/09/2015 08:52

Pozdrawiam serdecznie Angevinke!

Olga Nina 20/09/2015 13:52

Ojej czy to nie jest jedno z pierwszych zdjęć na których można Cię zobaczyć? :) Przynajmniej od czasu kiedy ja tutaj zaglądam? :) Cześć Kocia Mama!!

Katarzyna Sobotka 20/09/2015 14:07

Bylam z siebie tak dumna, ze postanowilam zamiescic to zdjecie, mimo, ze nieraz wychodze lepiej na zdjeciach ;)