Zaakceptować Francję

Publié le par Katarzyna Sobotka

Zaakceptować Francję

Moja przygoda z Francją nie zaczęła się najlepiej. Gdy przyjechałam tu (zmuszona przez los do opuszczenia Hiszpanii) ponad 6 lat temu byłam wściekła. Mój nastrój potęgowany był dodatkowo poporodową huśtawka hormonów (Mruczozaur miał miesiąc).

Francja nie miała u mnie żadnej szansy.

Przeklinałam dziury w chodnikach (udręka dla młodej mamy z wózkiem lub posiadacza hulajnogi), psie kupy (nagminnie niesprzątane z tychże dziurawych chodników przez właścicieli czworonogów ) i język francuski, w którym ledwo umiałam sklecić jakiekolwiek zdanie (a i tak francuskie twarze wyginały się w denerwujące grymasy służące im niby do lepszego mnie zrozumienia).
Przez pierwszy rok patrzyłam na otaczający mnie świat spode łba i tęskiniłam za tym co utraciłam.

Dopiero po roku takiej destrukcyjnej egzystencji zrozumiałam bezsens mojej postawy i zaczęłam otwierać się na niechcianą Francję. Gdy dałam jej szansę, okazało się, że ludzie są sympatyczni (zaczęłam śpiewać w chórze gospel), okolice ładne a języka da się nauczyć.
Francja nie jest idealnym krajem, bo taki nie istnieje, ale czuję się tu (wreszcie) dobrze. Jestem jej wdzięczna za to, że dzięki zasiłkom dla rodzin wielodzietnych nie muszę pracować i spędzam dużo czasu z moimi, szybko rosnącymi, dziećmi.
Psie kupy i dziury w chodnikach omijam.

Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Umiejętność adaptacji niesamowicie ułatwia życie.

Ten tekst powstał w ramach jesiennego projektu Klubu Polki na Obczyźnie. Dedykujemy go akcji „AUTOSTOPEM DLA HOSPICJUM” – Przemek Skokowski wyruszył autostopem z Gdańska na Antarktydę, by zebrać 100 tys. zł. na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz dzieci z Domowego Hospicjum dla dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Na chwilę obecną brakuje 35 tys. Jeśli podoba Ci się nasz projekt, bardzo prosimy o wsparcie akcji dowolną kwotą. Więcej informacji: https://www.siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum

Pour être informé des derniers articles, inscrivez vous :

Commenter cet article

zaniczka 22/12/2015 13:48

Oj tak w Polsce tez sa dziury w chodnikach i psie kupy :) - zdolnosc adaptacji to jest to :)

Iza z Love for France 22/12/2015 13:03

Ja się z Francją nie raz zmagam i się na nią denerwuję, mimo, że przyjechałam jak najbardziej z własnej nieprzymuszonej woli i z ogromną chęcią zresztą ;) Też zaczęłam śpiewać w chórze gospel i bardzo mi to pomogło - zwłaszcza na płaszczyźnie integracji z ludźmi i przełamywania bariery językowej.

Pozdrawiam ciepło z Alzacji

Katarzyna Sobotka 26/12/2015 19:01

Chór gospel to była fantastyczna przygoda! Niestety tu gdzie teraz mieszkam nic takiego nie ma.

Asia 15/11/2015 16:49

No i Francja jest w końcu długa i szeroka, zawsze można zmienić region i poczuć powiew "świeżości".
Do wszystkiego chyba tak naprawdę można się przyzwyczaić, po prostu czasem potrzeba trochę więcej czasu (i braku hormonów około ciążowych) ;)