Pożyteczne skorupki

Publié le par Katarzyna Sobotka

Za siedmioma górami, za siedmioma morzami, nad rzeką czystą jak kryształ, w zamku koloru piasku, mieszkała pewna księżniczka.

Była piękna i zdolna, lecz miała jedną wadę, która doprowadzała do rozpaczy jej królewskiej krwi rodziców.

Pasjami kolekcjonawała skorupki jaj kurzych.

Znana była z wybierania ich potajemnie z kubła na śmieci w królewskiej kuchni. Mimo, że strażnicy prześcigali się w wymyślaniu coraz to bardziej skompilikowanych sposobów na udaremnienie jej tego upokarzającego hobby, księżniczka ciągle powiększała swoje zbiory.

Na ścianach jej komnaty zamiast drogich obrazów w złotych ramach, wisiały własnoręcznie wykonane mozaiki ze skorupek, a okna zdobiły kwiatki w skorupkowych doniczkach.

Rodzice byli zrozpaczeni, gdy myśleli co powie na to jej przyszły małożonek, jeżeli taki w ogóle się znajdzie. Do pałacu wzywani byli najznakomitsi magowie, którzy jeden przez drugiego rzucali czarodziejskie zaklęcia na biedne dziewczę.

Nic nie pomagało.

Księżniczka nie miała zamiaru zarzucić swojej pasji.

Któregoś lata zdarzyło się jednak coś, co przyćmiło problem królewskiej rodziny.

Uprawy w kilku regionach królestwa zostały zaatakowane przez ślimaki nagie. Stworzenia te, bezlitośnie dziesiątkowały plony. Choć rolnicy stosawali zalecane przez radę królewską środki zapobiegawcze, liczba ślimaków wciąż wzrastała.

Krajowi groził głód.

Marnie by się to wszystko skończyło dla mieszkańców pięknego królestwa, gdyby nie księżniczka o dziwnych zainteresowaniach.

W ukryciu bowiem studiowała ona mądre księgi i wiedziała jak wiele pożytecznych zastosowań miały jej ukochane skorupki.

Wiedziała ona, że pokruszone skorupki są zabójcze dla ślimaków i że nadszedł czas by dowieść, że jej hobby mogło być w istocie powodem do dumy.

Zdeterminowana księżniczka wtargnęła któregoś poranka na obrady rady królewskiej i popierając swoje wywody licznymi cytatami z zacnych ksiąg dowiodła, że jedynym sposobem na uratowanie kraju od głodu będzie użycie skorupek jajek w celu wytępienia ślimactwa.

W ciągu kilku dni niebezpieczeństwo głodu zostało zażegnane, a po kilku tygodniach ślimaków już nie było.

Skorupki kurzych jaj znalazły swoje miejsce w herbie królestwa a liczni skrybowie spisali tę jakże niecodzienną historię.

Morał płynący z tej powieści: Trzymaj zawsze zapas skorupek, nigdy nie wiadomo kiedy ślimaki zaatakują!

P.S Zacne księgi z królewskiej biblioteki wspominały także o użyciu skorupek do przepychania zlewu, jako nawozu (jeżeli ziemi brak wapnia), do odstraszania kotów i saren (?), jako maseczek piękności (po pomieszaniu z białkiem) i jako dodatek żywnościowy przy osteoporozie.

Skorupki staną się może niedługo półproduktem do wytwarzania paliwa wodorowego i kolagenu!*

skorupkowa mozaika na spodzie z masy solnej ( prace pod dyrekcją Mruczki)

skorupkowa mozaika na spodzie z masy solnej ( prace pod dyrekcją Mruczki)

Publié dans prace własnych rąk

Commenter cet article

wierna czytelniczka 13/11/2013 15:21

Tekst ciekawie -fajny a mozaika urzekająca.
Wiedziałam ,że się nie zawiodę na kociej rodzinie :-)